<<<< poprzednie - 2004 rok
      19 stycznia 2005

1. 
Dziś - gdyby żył  nasz Tatuś - obchodziłby 95 rocznicę urodzin.

2. 
Dziennik Elbląski z 16 stycznia br donosi, że "już dwanaście statków zostało zezłomowanych.Kolejni rybacy są
    w trakcie załatwiania formalności. Nawet co trzeci zalewowy kuter może niebawem pójść na żyletki." 

    Mowa oczywiście o rybakach z Zalewu Wiślanego, którzy zaopatrywali Elbląg i inne miasta z głębi kraju
    w świeżą rybę  i to nie byle jaką, bo węgorza, sandacza, łososia. A w sezonie śledź, minogi i inne.
                 "Większość rybaków  oswajała się z myślą o zakończeniu łowienia ryb co najmniej od kilku miesięcy.
    Specjaliści od rybołówstwa przeprowadzili z nimi długie rozmowy, podczas których przedstawiano wszystkie  
    "za" i "przeciw". Kartą przetargową były unijne pieniądze - każdy rybak, który pożegna się z zawodem, otrzyma
    wysoką rekompensatę. Za statek nawet 220-240 tysięcy zł. Te unijne pieniądze nie podlegają opodatkowaniu./../
    Rybak dostanie również 10 tys.euro za roczną utratę prawa do wykonywania zawodu. A ile naprawdę warta 
    jest łódź rybacka? Stalowa ok.3-5 tys.zł, z laminatu kosztuje kilkanaście tysięcy."
    A więc dobiegają końca czasy, gdy wsiadło się do samochodu i jechało po świeżą, naszą, polską rybkę.
    Myślę, że te sprowadzane z Unii, elegancko opakowane, może  hodowlane..?.. też będą nam smakowały

.
3.  " Dużo dioksyn w niemieckich jajkach" 
     PAP 18-01-2005, ostatnia aktualizacja 19-01-2005 11:14

 Kurze jaja z niektórych ferm na terenie kilku niemieckich landów zawierają więcej toksycznych dioksyn,   
 niż przewidują normy obowiązujące od 1 stycznia 2005 roku w Unii Europejskiej/.../ Minister Renate         
 Kuenast wezwała do natychmiastowego wycofania ze sklepów jaj zawierających toksyczne substancje
 i ich zniszczenia. 
 Podwyższoną zawartość dioksyn stwierdzono w jajach zniesionych przez kury wolno biegające po terenie 
 ferm. Eksperci ministerstwa są zdania, że dioksyny pochodzą z zanieczyszczonej ziemi. /.../" 

 No dobrze, a co z kurami, czy ich mięso nie jest skażone dioksynami??
 Oj, chyba nie będę jadł produktów z Unii. Wolę pojechać na wieś i tam kupić dorodnego kurczaka.
           28 stycznia 2005

1. Dziś jubileusz 10 urodzin Anny Mazurkiewicz - mojej bratanicy. Jeśli  ktoś nie wierzy, to niech sobie
   sprawdzi .. .. wystarczy kliknąć:-)


2. Od 26 stycznia  włączyłem na mojej stronie www funkcję "statystyki" z której dowiaduję się
    że w tych dniach na moją stronę były wejścia spoza kraju i tak: - z USA, Australii, Belgii, Grecji,            
    Niemiec, Holandii. Tylko patrzeć jak pojawią się wejścia z Afryki i Azji - a wierzę, że pojawią się :-))

3.
 "Śmiertelna fala tsunami, jaka uderzyła w grudniu w wybrzeża państw basenu Oceanu Indyjskiego, 
    spowodowała śmierć ponad 280 tysięcy ludzi - wynika z ostatnich bilansów, publikowanych w 
    państwach regionu".
- tak brzmią ostatnie doniesienia, a więc jak bardzo liczba ta różni się od 
    poprzednich 120 tys., a jeszcze bardziej od wstępnych 12 tys.
        3 lutego 2005

1. Dziś pierwszy przypadek - bo nie pamiętam, żeby kiedykolwiek tak było - że w tłusty czwartek
    nie zjem ani jednego pączka. Przyczyna - Bożenka z powodu dolegliwości "szczękowo-żuchwowych
    nie może nic jeść od wczoraj przez około 14 dni. Może tylko pić i spożywać płynne pokarmy.
    A jeśli chora Bożenka nie może zakosztować pysznych pączków, to ja -solidarnie ,też rezygnuję.
   Ale obiecałem Bożence, że dzisiejszą stratę "nadrobimy" w jakiś kolejny choć już tylko chudy czwartek.
   Tym bardziej jest mi przykro, że od kilku dni obiecywałem Jej przepyszną ucztę pączkową:-(((

2. W Rzeczpospolitej z 6-7 lutego 1999 roku wyczytałem o tłustym czwartku -cytuję: -W tłusty
   czwartek należało kosztować wielu potraw i to często...! Jak głosiło powiedzenie ludowe; "Tyle razy
   trzeba próbować boczku, ile razy kot ogonem poruszy". Ważnym  elementem tłustego czwartku jest      
   tradycja spożywania pączków.Trudno dokładnie prześledzić historię pączka na polskim stole 
   i określić jego pochodzenie. Nie wiadomo, skąd do nas przywędrował, być może z Wiednia.
   Na pewno był już w Polsce znany w czasach Jędrzeja Kitowicza, który pisał, że musi on być  "tak 
   pulchny, tak lekki, że ściśnięty w ręku znowu się rozciąga do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go
   z półmiska". Taki był pączek miejski, pączek wykwintny. Nie wzbudzały natomiast entuzjazmu
   Kitowicza pączki wiejskie, którymi "można było nabić niezłego guza i podsinić oko" .

3. Od 25 stycznia włączyłem na mojej stronie www opcję "stastystyki", dzięki której mam sporo
    informacji o wizytach na mojej witrynie internetowej. Np. w okresie 25.01 -2.02.2005 miałem 253
   wizyty w tym 3 z Wielkiej Brytanii, 2 z Grecji, 2 z Holandii, 2 z Niemiec, po 1 z Hiszpanii, Norwegii       
   i Estonii , a także 8 ze Stanów Zjednoczonych i 2 z Australii.Reszta z Polski, a najwięcej 31 z Warszawy.
   Najdłuższa wizyta trwała 40 minut i 46 sekund. Ponadto najczęściej wchodzono z wyszukiwarek:          
   Infoseek - 90 razy, Google -86 razy, NetSprint - 3 razy i po 1 razie  z MSN i Szukacz.
        Najwięcej internautów czyta o pierwszej wojnie światowej, stwardnieniu rozsianym i ogląda hafty.
   Cieszy mnie to, bo ostatecznie - to tylko strona prywatna.
          7 lutego 2005

1
. W artykule na Onecie pt."Teologia katastrof" Adama Szostkiewicza, katastrofa tsunami rozważana jest    
    w kategoriach-" czy przypadkiem nie jest to kara za grzechy" .
    Wypowiadają się w nim przedstawiciele różnych religii. Polski teolog katolicki ks. Stanisław Obirek,       
    pytany o tragedię, między innymi odpowiedział: 
   
 " Wszyscy jesteśmy dziećmi tej samej planety - tragicznie kapryśnej. Ufam, że to doświadczenie               
     pomoże nam przezwyciężyć pokusy udowadniania, która religia jest ważniejsza - dla mnie, jako             
     człowieka wierzącego, wszystkie są żałośnie ułomne wobec Tajemnicy Istnienia. I być może to nas          
     łączy z ludźmi niewierzącymi". 
    Osobiście z zainteresowaniem odbieram stwierdzenie o żałosnej ułomności  wszystkich religii. Jako         
    szary chrześcijanin, widzę bardzo wiele znaków zapytania w mojej religii na które najczęściej jest jedna    
     odpowiedź - tajemnica boża. A to jednak troszkę za mało.

2. Pod koniec grudnia wyraziłem swoje życzenie, aby tak ludzie na całym świecie włączyli się w                
    niesienie pomocy ofiarom tragedii tsunami. Ale nie na  pięć minut - jak to zwykle bywa, gdy media         
     jeszcze "nadają" - tylko trochę dłużej. I stało się. Mamy już luty, a w tym czasie sporo akcji i imprez -    
     jak ostatnio 6 lutego w Warszawie - Program Adopcja na odległość, gdzie wystąpiło wielu znanych        
     piosenkarzy i zespołów na rzecz pomocy ofiarom. Piękne to.


3.
  "Im kultura niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte". 
           -- Stefan Żeromski

      
Ciekawe jak to się ma w odniesieniu do "nakazów" mody, kóra w jednym sezonie  każe dziewczynom    
     nosić buciki z długimi, spiczastymi czubkami, w których chodzi im się bardzo niewygodnie, w innym 
     znów każe zrobić sobie sztuczną opaleniznę przy dość już powszechnej świadomości o szkodliwości
     solarium, a innym znów razem zaleca tatuaż, choć wiadomym jest, że taka moda przeminie, a tatuaż
     pozostanie. Zatem zdecydowanie wolę i cenię naśladownictwo mniej rozwinięte - czyli u kobiet te, które
     mają swój styl.

4.  Mojej Bożence osobiście zmieniłem nieco fryzurkę, bo przyciąłem Jej włosy już "wiosennie". Wygląda
     ślicznie, dlatego w najbliższy weekend planuję wykonać kilka zdjęć, dla upamiętnienia tego zdarzenia.
     Kiedyś, gdy poprosiłem do domu zawodową fryzjerkę, to zanim przystąpiła do strzyżenia - zapytała:
   - Kto panią ostatnio strzygł?- Był to dla mnie taki mały, choć celny przytyk. Ale z kolei  jak ona Bożence
     podcięła włosy, to wtedy postanowiłem czynność tę wykonywać osobiście.     
      I teraz moja Bożenka ma Twój STYL - przepraszam - swój STYL.:-)) i wygląda ślicznie.  
Jak tytuł   podstrony objaśnia, będą zamieszczane tutaj różne aktualności,
 oczywiście  ważne i mniej ważne, ale aktualności.
Z uwagi na to, że witryna jest typowo domową czyli rodzinną gablotą,
niektóre aktualności  być może nie będą zawierały szczegółowych objaśnień
 lub  uściśleń, przecież rodzina i krąg osób bliskich wie o co idzie
  /chodzi, biega/.
Początek 2005 roku
            31 marca 2005


1.
 Za każdym razem, gdy oglądam w telewizji  tragiczne losy Terri Schiavo nie mogę pojąć tego, że legalnie w    
  "majestacie" prawa  wydano wyrok śmierci na bezbronną kobietę za to, że zapadła kiedyś w stan śpiączki i do  
    dziś nie może powrócić do zdrowia. I co mnie najbardziej zastanawia, to jednomyślność wszystkich sądów
  od stanowego, poprzez federalny do apelacyjnego. W ogóle nie biorę pod uwagę opinii, że powinno się tej        
  dziewczynie ulżyć w cierpieniu, że mąż jest opiekunem prawnym i że to on decyduje o Jej życiu, że kończą się 
  środki finansowe itd. itd. Eutanazja niech funkcjonuje tam, gdzie świadomie ktoś tego sobie życzy. W całej tej  
  sprawie jakimś potwornym paradoksem jest to, że matka , która urodziła dziecko,  nie ma prawa decydowania  
  o dalszym życiu swojego dziecka. Bo Teresa jest dzieckiem Jej rodziców. Moim zdaniem mąż ma najmniejsze   
  prawa w tej i innych podobnych sytuacjach. Uważam tak mimo, iż też jestem mężem. 
             Jeżeli już dopuściłbym kogoś  do podjęcia tak dramatycznej decyzji, to tylko i wyłącznie rodziców, a     
  zwłaszcza matkę. W TVN usłyszałem, że cała ta sprawa obraca się wokół wcale niemałych pieniędzy, a sama   
  postać męża  jest nieciekawa. Bo jeśli on założył rodzinę z inną kobietą, to jego "szczere" intencje są dla mnie    
  jednoznacznie wymowne. 
              Moim zdaniem jest to paskudny precedens i mówienie, że świat jest piękny - coraz częściej budzi we   
  mnie rozterkę i zmusza do zastanowienia czy rzeczywiście jest on taki. Na pewno jest on piękny dla tych,
  co starają się nie widzieć zła, biedy, cierpienia. Inną sprawą jest fakt, że oprócz tej kobiety, codziennie na         
  świecie umierają tysiące ludzi z głodu, zwłaszcza dzieci, ale tego telewizja  nie pokazuje lub robi to bardzo         
  rzadko i wszystko jest OK. Ale skoro telewizja pokazuje światu konkretny tragiczny przypadek, to trudno mi    
  przejść obok tego obojętnie. Los tej kobiety bardzo mnie dobija psychicznie, a jeśli jeszcze ktoś mówi, że Terri  
  powinna umrzeć czyli być zagłodzona, to szkoda słów. 

2. Ten smutny dla mnie temat zakończę nieco wiosennym, bowiem z chwilą wejścia w 3-ci rok życia mój          
  storczyk został przesadzony do większej doniczki. Ponieważ czynność ta była mi zupełnie obca, losy tego        
  epifita stoją na razie pod  znakiem zapytania. Niewtajemniczonym powiem tylko, że utarte powiedzonko           
  "ziemia do kwiatów"- nie pasuje do storczyków z grupy Phalenopsis, gdyż podłożem dla tego storczyka nie      
   jest ziemia, tylko kora drzewa  - w naszych warunkach - sosnowego, trochę styropianu i śladowa ilość  torfu 
wysokiego, włóknistego.
  Czy dobrze storczyka przesadziłem, okaże się niebawem. A niedobrze by się stało, gdybym zrobił coś nie tak,
          4 kwietnia 2005     okolicznościowe  wspomnienia  z  XX wieku /portal  Gazeta/

 
"J
an Paweł II pływał po Brdzie

Michał Kopiński, Krzysztof Aładowicz 03-04-2005 ,
 ostatnia aktualizacja 03-04-2005 15:54


Karol Wojtyła gościł w Bydgoszczy raz jako Papież i pięć razy jako kapłan.
Ale to wystarczyło: Jego duch, Jego słowa zostaną z nami na zawsze

Pierwszy raz ksiądz Wojtyła odwiedził nasze miasto 52 lata temu. Jako wykładowca, doktor teologii dotarł do 
Bydgoszczy kajakiem. Płynął Brdą przez pięć dni, razem z przyjaciółmi. Wieczorami odprawiał dla nich przy 
ognisku msze święte. Później dyskutowali. Przed snem przychodził czas na ostatnie modlitwy. Tak wtedy 
spędzali wakacje.

Na nasze wody Karol Wojtyła wrócił trzynaście lat później. Przez ten czas w jego życiu zmieniło się bardzo wiele.
 Był już arcybiskupem krakowskim i profesorem. Wielkim człowiekiem. Ale mimo tych zmian, pozostał skromny,
 uśmiechnięty, często żartował. Był rok 1966. 
Brda zapadła Mu bardzo mocno w pamięć. Wymieniał ją na pierwszym miejscu rzek, nad którymi powinni 
wypoczywać kapłani "po całym roku męczącej pracy w konfesjonale, na ambonie, na katedrze uniwersyteckiej". 

Bydgoszczanie pamiętają pobyt arcybiskupa Wojtyły z 1966 roku. Wtedy, dokładnie 29 maja, zawitał na 
Szwederowie. Przyjechał na bydgoskie obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. Jako metropolita krakowski 
celebrował mszę świętą w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ul. Ugory. Obok stał Prymas 
Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Dwóch świętych ludzi na bydgoskiej ziemi. 

W następnym roku Karol Wojtyła - już kardynał - znowu pojawił się w Bydgoszczy. I to ponownie z prymasem 
Wyszyńskim. Był 23 września 1967 roku - początek bydgoskiego Soborowego Tygodnia Modlitw. Dzień później 
kardynał Wojtyła odwiedził klasztor Sióstr Karmelitanek Bosych przy ul. Spacerowej. Siostry zapisały to w 
kronice. I do dziś jest to wpis najważniejszy. - Dla każdej z nas znalazł serdeczne, a trafne słowa - wspominała 
później jedna z sióstr. Na zakończenie wizyty uczynił na czole wszystkich sióstr znak krzyża.  

Ostatni raz, przed objęciem Stolicy Piotrowej, Karol Wojtyła gościł w Bydgoszczy 34 lata temu. 11 września 
1971 roku odwiedził ciężko chorego ks. Franciszka Hanelta, proboszcza fary. Żegnając się z umierającym 
kapłanem, klęknął i pocałował go w rękę".
        5 - 8 kwietnia 2005 

                                              Moje szare, skromne refleksje na dni żałoby

1.          
 Papież Jan Paweł II pokazał światu jak powinien żyć następca Chrystusa. 
             Ten Papież jak żaden inny przeprosił za błędy i zbrodnie  Kościoła katolickiego.
     Wystarczy sięgnąć do historii papiestwa, a dowiemy  się jacy to niektórzy "ojcowie święci" kierowali           
     Kościołem, że wymienię choćby dwóch Innocenty VIII  i Aleksander VI.
     Nasz Jan Paweł II chyba najbardziej zbliżył się do Mistrza, wyciągnął rękę do innych kościołów,
     również do Żydów -  naszych braci starszych. Nie tkwił za spiżową bramą  jak Jego poprzednicy, wziął     
     chyba  przykład z apostoła  Pawła i został  pielgrzymem, i  w najdalszych zakątkach tego świata wlewał do   
     serc otuchę i miłość  ludziom tego spragnionych.
                   Dlatego żal po nim dotknął nie tylko katolików, ale i chrześcijan innych wyznań, a także osoby       
     świeckie, mężów stanu.
                Po prostu cieszę się i dumny jestem z tego, że mogłem żyć w czasach, gdy żył na tej ziemi  Karol 
    Wojtyła, Papież  Jan Paweł II.

2.                Osobiście najwięcej niezwykłości znajduję w osobie naszego Papieża w czasach, gdy był On          
     kardynałem, biskupem, a zwłaszcza zwykłym księdzem Karolem Wojtyłą. Jestem pod wrażeniem Jego         
     wyjątkowej  skromności  z której wzór powinni brać nie tylko zwykli ludzie, ale przede wszystkim  ludzie    
    "po sutannie" - oczywiście nie mówię tu o całym duchowieństwie.
                Jestem również  pod wrażeniem  Jego otwartości na bliźniego, Jego mądrości - nie filozoficznej,       
    choć  filozofem też był, ale tej zwykłej, życiowej.
                Jestem pod wrażeniem Jego wrażliwości na krzywdę ludzką, biedę, cierpienie. 
    Dlaczego tamte czasy..?..chyba dlatego, że urząd papieski kojarzy mi się z audiencjami, dyplomacją, 
    przepychem i tajemniczością Watykanu. A swoją wielkość pokazał już wtedy, gdy był jeszcze zwykłym        
 
    księdzem.Tak uważam.Tylko o jedno mam żal do Papieża, że pozwolił na budowę kosztownych ołtarzy na    
 
    każdy swój przyjazd. Mógł swoją młodzieńczą skromność okazać i w tym, choć zdaję sobie sprawę, że taka  
    była wtedy  wola polskiego narodu i każdego - biednego, do którego pielgrzymował. Bo każdą pielgrzymkę
    ja utożsamiam z wyrzeczeniami, ascezą, skromnością.  

3.      I ostatnia refleksja w związku ze śmiercią Jana Pawła II . Otóż normalny, uczciwy, światły obywatel  
   nie powinien być obojętny na śmierć tak wyjątkowej osoby. Ale czy ten obywatel musi popadać w stan    
   jakiejś egzaltacji?  Oczywiście, że każdy ma prawo wyrażać na swój sposób smutek, żal, cześć,              
  uwielbienie. I nawet byłoby to dziwne, gdyby takiego wyrażania żałoby nie było.
               Z drugiej strony patrząc, mimo że postać niezwykła i godna wielkiego szacunku, to zadaję sobie   
   pytanie, czy tak chciałby nasz Papież abyśmy Go uczcili?
              Chrystus w ostatniej drodze swego życia do opłakujących go kobiet powiedział:-
   - "Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą i nad  waszymi dziećmi".

              Papież jako następca Chrystusa tylko tak mógłby do nas powiedzieć, a nie inaczej.
   Dlaczego "czepiam się" tych wszechobecnych, widowiskowych ceremonii  - jak widzę społeczeństwo     
   prześciga się  w formach okazywania swych uczuć. Ano dlatego, że niebawem wszystko wróci
   do naszej  polskiej  "normy"- bo musi wrócić. Ale czy powróci ono lepsze, bogatsze w wiedzę,
   którą przekazał nam  Papież....Wątpię i tu upatruję mizerię tego wszystkiego.
              Bo czyż Papież mówił co innego niż to, co  Chrystus nam przekazał w ewangeliach, które 
poznajemy od najmłodszych lat? Wszystko to samo.
   Tylko że Papież był Polakiem, mówił naszym językiem, bywał wśród nas i był  jednym z nas.
              Zatem moc Jego słów powinna do nas silniej przemawiać i oby na trwałe. 

   Oby tak się stało. Oby tak nie było, że publicznie mówimy o uczciwości, a poza oczami ludzi jesteśmy     
   nieuczciwi. Oby tak nie było, że po odbyciu rekolekcji, złorzeczymy bliźniemu.
   Oby tak nie było, że będzie nadal szkoda nam wyłożyć kilka marnych złotych na rzecz biedniejszych
   od nas, cierpiących, umierających w hospicjach.   
            3 maja 2005

1.   Dziś "tylko"  42 rocznica poznania się - naszego - Bożenki i Wiktora - czyli - nas. Czy to dużo...?.. 
zależy jak się na tę liczbę spojrzy. Nam się wydaje, że ten 42-letni okres, to jakiś niewielki przedział czasu , 
przecież to wszystko -  jak żywe zachowane w pamięci, wydaje się być z  dnia wczorajszego. I nic się między 
nami nie zmienia z wyjątkiem może wyglądu, kondycji fizycznej, trochę  innego spojrzenia na świat.
          Owszem - zmieniło się środowisko, gdzieśmy dojrzewali w czasach naszej pierwszej miłości. Mam na 
myśli dzielnicę Olsztyna - Kortowo. Byłem tam kilka miesięcy temu i rozczarowany prawie godzinnym spacerem 
opuszczałem to miejsce  z jakimś uczuciem wyobcowania. Tak - wyobcowania tego miejsca w odniesieniu do  
mojej pamięci. Nowe akademiki, inna osiedlowa  infrastruktura, nowa zieleń, młodzież jakaś taka. To co 
zachowane we wspomnieniach natrafiło na prawie coś zupełnie innego. Więc wypada żyć tym, co pozostaje 
nadal w pamięci.
 PS. Przed chwilą zapytałem Bożenkę czy mnie jeszcze kocha- odpowiedziala: - Nooo...  /wypowiedziane z 
intonacją wznoszącą  znaczy - TAK/. I fajnie jest :-)

2. 
Dziś 16 rocznica śmierci naszego Tatusia.

3. 
W 1791 r. - Sejm Czteroletni uchwalił Konstytucję 3 Maja -  pierwszą w Europie, a drugą na świecie.
następne  - ciąg dalszy 2005>>>>

     
9 stycznia 2005

1. 
Dziś mój brat Edward  obchodzi jubileusz 60 urodzin. 

2. 
Bory Tucholskie wśród najczystszych terenów Polski /wg portalu Gazeta.pl/

  09-01-2005 , ostatnia aktualizacja 09-01-2005 20:15

"Przedstawiciele województwa kujawsko-pomorskiego podpisali w Ministerstwie Środowiska porozumienie 
Zielone Płuca Polski. To krok w kierunku rozwoju turystyki w regionie
Dokument tworzący tzw. Zielone Płuca Polski podpisały najczystsze województwa w kraju: 
warmińsko-mazurskie, podlaskie, pomorskie i kujawsko-pomorskie.Mieszkańcy takich terenów jak Bory 
Tucholskie mają otrzymać symboliczne zielone paszporty. - To może być 
wielki atut dla prowadzących np. gospodarstwa agroturystyczne. Będą oni mogli używać paszportu jak 
certyfikatu - opowiada Marek Machnikowski z wydziału środowiska i rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w 
Bydgoszczy. Logo "Zielone Płuca Polski" ma stać się rozpoznawalnym znakiem towarowym".


No więc jest się z czego cieszyć:-))

3. Ogólnie w tym nowym roku jest sympatycznie i wiosennie, bo temperatura - jak podali - w Legnicy osiągnęła
    15 stopni.. Trochę zazdroszczę legniczanom, że mogą chodzić w  samych marynarkach, i że  mają okazję
    podziwiać jak legniczanki paradują w spódniczkach mini:-)
       28 lutego 2005 

1. Jak to się wszystko pozmieniało; na początku stycznia +15 stopni, a dziś w nocy- u progu wiosennego marca -   
     temperatury prawie wszędzie poniżej - 10 stopni. W Elblągu o 5 rano - 13 stopni, a na Kasprowym - 25.

2. Od 22 lutego br. z internetu korzystam w dwóch systemach dostępowych - SDI oraz Neostrada  -
    w prędkościach porównywalnych. Ten pierwszy w pracy, drugi w domu. Ale Neostrada nieco szybsza i tańsza.

3. Na ul Bagiennej zima w pełni, a świerki okryte białym puchem, bajkowej scenerii dodają szczególnego uroku.
  A       K       T       U       A       L       N       O       Ś       C       I