Istnieje bardzo perfidny sposób kłamania - przez milczenie.
           Robert Stevenson Louis
                 O wystawie fotograficznej "Kobieta Twoja", autor mówił:

                                                 "Spojrzeć na kobietę w świetle to nie wszystko,
    najważniejsze by zobaczyć  Jej cień.
   Bo to cień pokazuje to, co niewidoczne ... prawdziwą  naturę kobiety.
 
  Cień jest kontrastem wydobywającym na powierzchnię Jej prawdziwe Ja.

  Tak jak nie da się powiedzieć prawdy o księżycu w pełni i nie mówiąc o 
   jego  ciemnej, nigdy nie widocznej stronie, tak nie da się opisać kobiety 
   patrząc na Nią jedynie w pełnym świetle". 

     
         
Jacek Szymczak
              Los  kobiecy

Jak pierwszą lepszą król na polowaniu,
żeby się napić, szklankę ręką chwyta,
co potem wbrew własnemu powołaniu
u właściciela stoi gdzieś ukryta,

nierzeczywista: równie los spragniony
do ust podniesie jedną z Nich i pije,
a życie później, co jej nie rozbije,
bo zbyt lękliwe, szuka jej osłony,

za szkłem w gablotce więc bezużytecznie
pomiędzy rzeczy co cenniejsze wkłada
(lub to, w czym oczy cenną rzecz dostrzegą).

Jak pożyczona stoi tam bezpiecznie,
skromnie starzeje się i z barw opada,
i nie ma w sobie nic nadzwyczajnego.



 Rainer Maria Rilke
                    Samotność

Jak deszcz samotność o zachodzie słońca
paruje z morza, wieczór witająca,
z płaszczyzn rozległych opar swój wytrąca
i w niebie wiecznie samotnym osiada.
Z nieba dopiero na miasto opada.

W dwuznacznej porze nagle padać zacznie.
Uliczki w ranek skręcają nieznacznie,
ciała zaś, które nic w sobie nie widzą,
rozczarowane, siebie się zawstydzą;
a ludzie, co się wzajem nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

samotność wtedy spływa potokami.



 Rainer Maria Rilke
                   Oniemiał czas

Oniemiał czas wśród trzcin nieruchomych...
z dala od przystani błąkało się czółno...
wyczerpany wioślarz w bezruchu...A niebo
już rozproszone w przepastnych oparach...

Pochylonemu na próżno na brzeżku wspomnienia
upaść być może byłoby litością...,
nie wiedział,
że ułudą  tą samą jest i świat, i umysł,
że w fal swych własnych tajemnicy
doczesny głos każdy ginie jak topielec.



G. Ungaretti
                  Przyszła

Znowu przyszła do mnie samotność
Choć myślałem że przycichła w niebie
Mówię do niej:
-- Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
- Kocham Ciebie



ks. Jan Twardowski - 2000
Nic

Jakie to dziwne
Tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre 
jak nic


ks. Jan Twardowski  - 2000
"Każde życie, nawet najmniej znaczące dla ludzi,
ma wieczną wartość przed  oczami Boga".

                    
         
       
Jan Paweł II
" Najbardziej  twórczą  ze  wszystkich  prac
 jest  praca  nad  sobą,
 która  pozwala  odnajdywać urok młodości". 

                  
                      
 
   
   Jan Paweł II
Nie - Don, nie - Kichot


Mężczyzna -  
to słowo dostało
siłę.
Bądź mężczyzną
narosło brzmieniem dumnym,
brzmi dzielnie,
gdy kobietą bądź -  
mętnie.

Dlaczego więc,
Dumny mężczyzno,
gdy trzeba wziąć czyjąś stronę
i zapłacić
spokojem,
uciekasz bokiem
z podkulonym ogonem?


Katarzyna Suchcicka
            Wybór

Jedyne co możemy załatwić
co się da załatwić
i jest w naszej mocy
to
być szczęśliwym

Wszystko inne może nie wyjść
spóźnić się
pozmieniać
włączyć w bieg spraw
gryzące ambicje
własne racje
i brak racji

A szczęście
niepragnące wiele
nie wymagające poklasku
niezachłanne 
lekkie jak wiaterek
z gołymi nogami
lata po ciele



Katarzyna  Suchcicka
      Aria na strunie G

 adagio
by dotrzeć 
w przestrzenie chłonne ciemne
zakamarki co uchylają rąbka
płytkiej tajemnicy

 amoroso
by dopłynąć  
gdzie zaskoczenie czeka
niepewność 
na delikatną melodię 
w głównej nawie tuż za kruchtą

maestoso
by cichnąc na zmianę
rosnąc w siłę opleść
magiczną chwilę drgań
sięgających uniesienia

nie zabrzmi w pełni
gdy niedostrojona 


                           Wiktor Mazurkiewicz



         Pulsary  
 
pulsują nieustannie
za koronkami falochronu
aksamit w okowach
bezszelestny rytm

przypływ i odpływ
nocą gdy adorowane
w pewności czekają
na delikatny sztorm



               Wiktor Mazurkiewicz
            Szukam Cię ...

Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham Cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że zginę przypadkiem ...


Kazimierz Przerwa-Tetmajer
         Niechaj  jej niebo świeci ...

Niechaj jej niebo świeci błękitnie
nad głową w leśnej toni,
jak czarodziejska paproć niech kwitnie,
jak lilia - pełna woni.

Niech jej najsłodszych ust się dotyka
wiatr lotny z leśnych głębin;
włos niech jej stroi konwalia dzika
i krasny pąk jarzębin.

Niech dąb wiecznego pełen pokoju
nad głową jej się waży;
niech się odbija obraz ze zdroju
jej białej, cudnej twarzy ...


Kazimierz Przerwa-Tetmajer
           Pokochałem Ciebie ...


Pokochałem ciebie w noc błękitną,
w noc grającą, w noc bezkresną.
Jak od lamp, od serc było widno,
gdyś westchnęła, kiedym westchnął.

Pokochałem ciebie i boso,
i w koronie, i o świcie, i nocą.

Jeśli tedy kiedyś mi powiesz;
Po coś, miły tak bardzo pokochał?
Powiem: spytaj się wiatru w dąbrowie,
czemu nagle upadnie z wysoka
i obleci całą dąbrowę,
szuka, szuka; gdzie jagody głogowe? 



Konstanty Ildefons Gałczyński
                  M i ł o ś ć


Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz widać można żyć bez powietrza!


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
              Z twojego listu ...

Z twojego listu wypadł mały kwiatek,
"mówić za ciebie i o tobie miał" - -
długo wędrował i z dalekiej strony,
spod gór podniebnych do tatrzańskich skał.

Był świeży, kwitnął, gdy go tam nad 
wodą, nad bystrą wodą rwała ręka twa - -
długo wędrował i z dalekiej strony
i upadł smutny i cichy jak łza.



Kazimierz Przerwa-Tetmajer 
Od wieków kobiety mówią nam to, co 
chcemy usłyszeć /../ potrafią  
znakomicie i przekonująco kłamać! 
Oczywiście robią to tylko dla naszego 
dobra, ...



Men' sHealth
 Jerzy Duda Gracz -  jeden z najwybitniejszych polskich malarzy, rysownik, scenograf i pedagog  zmarł  5 listopada 2004 roku,
 podczas pleneru malarskiego. Od dłuższego czasu chorował na serce. Miał 63 lata. Dlatego piszę o nim, bo w czerwcu 2004 
roku z zainteresowaniem przeczytałem w Gazecie Olsztyńskiej wywiad z nim, w którym tak mówił o problemach życia jakby 
czuł, że jego żywot dobiega końca. A oto niektóre wypowiedzi z tego wywiadu  - pod niektórymi mógłbym się podpisać obiema 
rękami- ja 
Wiktor Mazurkiewicz autor tej podstrony:

  Panie profesorze, napisał pan we wstępie do katalogu wystawy"Obrazy prowincjonalno-gminne. Koniec wieku" , że cieszyć 
się  jesienią życia to idiotyzm. Czy to znaczy, że aż tak dramatycznie odczuwa pan upływ czasu, przemijanie?
   Ta metafizyczna jesień to czas, kiedy człowiek dojrzewa do umiejętności cieszenia się życiem. Jakoś dziwnie nas Bóg skonstruował, 
że  znacznie wcześniej, kiedy zaczynamy życie i jesteśmy jeszcze dziećmi, wszystko przed nami jest bardzo długie. I lekcje w szkole 
są długie, i wakacje długie. Są też co prawda cudowności, na przykład zapachy, których już nigdy potem nie czujemy. Choinka nigdy nie
 pachnie tak  jak wtedy, gdy byliśmy młodzi. Jesienią wszystko dzieje się zbyt  szybko, mija, ucieka.

 - Mówi to pan ze smutkiem.
 - To nie kwestia smutku! To jest kwestia zastanawiania się i uświadamiania sobie, że warto było żyć tak, jak się żyło. 
- Domyślam 
się, że kiedy ludzie na sylwestra bawią się i radują, to pan akurat nie.
 - Oczywiście, że się nie raduję. W takim 
momencie budzi się we mnie racjonalista, który myśli tak: To jest kretynizm, żeby cieszyć się  
   z tego, że się jest o rok bliżej cmentarza./.../

 
 /.../ To znaczy, że /.../ nie dotykałby  pan ręką podłogi na przykład w katedrze Notre Dame w Paryżu?
  - Proszę pani, może wstyd się do tego przyznać, ale ja złożyłem sobie śluby artystyczne, że nie pojadę  do Paryża. I dotrzymam tych 
    ślubów. Mam 63 lata i nigdy nie byłem w Paryżu./../

 
 Obchodzi pana kosmos?  Nie. Interesują mnie najbliższe opłotki i ta słoma z butów. Wierzę, że tylko to, co odrębne, tworzy wartości
  ogólnoludzkie i  ogólnoświatowe, tak jak muzyka Chopina. Dlaczego muzyka Chopina jest taka uniwersalna i światowa? 
  Dlatego, że jest narodowo odrębnie polska! /.../
  Jego muzyka to tęsknota i to nieprzetłumaczone na żaden inny język na świecie jedno, jedyne słowo: żal. 
  On w tym wyżalaniu się nad Polską sam się wypalał.  
 - Pan też się wyżala?
  - Jest to inny rodzaj wyżalania się, bo ja żyję dwieście ileś lat po Fryderyku. U mnie jest to pewien rodzaj manifestacji. Nie czuję się    
    starcem, ale sześćdziesiąt parę lat to pora, by już się zastanawiać nad tym, że nieuchronnie zbliżam się do tego, co niemożliwe.
    Czyli do linii horyzontu, którego nie ma, a który przecież w którymś momencie trzeba będzie przekroczyć./.../.    Na pytanie: 
- Co 
złego jest w tym, żeby być gwiazdą?
   odpowiedział:   /.../ Dzisiaj gwiazdą jest paniusia, która czyta dziennik 
  telewizyjny, jakiś półanalfabeta, który się miota po scenie, jakiś kretyn, który zachowuje się w sposób chamski, arogancki, ale mówi   
się nam, że on jest medialny i ma dużą oglądalność. Kryteria dużej oglądalności, medialności, popularności, są śmiertelnym zagrożeniem
 dla kultury./.../

                                                                                               
 Magazyn Gazety Olsztyńskiej   piątek - 11 czerwca 2004 r.
 Wyjęci z kontekstu

w przechowalni bagaże 
zamknęli na kłódkę 

wędrówki po przejściach
labirynt
zaułki
doszli

między nimi coś się śniło
bez żadnych aluzji
nie spieszyli do wyjścia
pod wiatr
 
w szarości 
pusty peron
z widokiem na tunel


Wiktor Mazurkiewicz 








                    Tak się zdarzyło

                    chwyciłem
                    nie ufając przyszłości
                    weszła w nią
                    głęboko

                    trwa

                    
                    
Wiktor Mazurkiewicz        

Aktualizacja - 15 listopada  2011
...
Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam  
podobnie jak ty ...
Czy podobnie jak ty?
...
Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół
i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku
- lecz zdumiewa się człowiek!
Próg, który świat w nim przekracza,
jest progiem zdumienia.
...


Jan Paweł II  --- " Tryptyk Rzymski" 
       Drzwi

lekko uchyliłam 
na ciebie
patrzę 

rozchyliły się 
bardziej jeszcze
widzę

rozwarte na oścież
migotanie w przedsionku 
wschodzące mgły



  Wiktor Mazurkiewicz
 
 
wpisz siępokaż wpisy
                    Z kolei mój ulubiony  Artur Schopenhauer tak mówi o zwykłej samotności:

"Nie ma bardziej opacznej drogi do szczęścia jak życie w wielkim świecie, w jego wirze i huku;
 zmierza ono bowiem do przekształcenia naszego bytowania w nieustający ciąg radości i przyjemności.
 Rozczarowanie jest więc nieuniknione/-/.

Każde towarzystwo wymaga wzajemnego przystosowania i odpowiedniej temperatury;
dlatego im jest większe, tym bardziej mdłe.
Całkiem sobą każdy może być tylko dopóty, dopóki jest sam; kto zatem nie lubi samotności, ten nie kocha 
też wolności, bowiem wolnym człowiek jest wtedy tylko, gdy jest samotny.
W samotności człowiek marny czuje całą swoją marność, człowiek wielki -  swą wielkość,
krótko mówiąc, każdy czuje, ile sobą naprawdę przedstawia./-/

Towarzystwo, które zwie się dobrym, ma więc nie tylko tę wadę, że oferuje nam ludzi, których nie można 
ani chwalić, ani lubić, lecz i tę, że nie pozwala nam ono zachowywać się zgodnie z naturą, zmuszając nas do 
dostosowania się do innych, niejako  do kurczenia się/-/.
Inteligentne słowa lub pomysły są na miejscu tylko w towarzystwie inteligentnym; zwykłe ich nie cierpi.
 Dlatego aby mu się spodobać, człowiek musi być płaski i głupi./-/

Dla człowieka, który naprawdę coś sobą reprezentuje, prawdziwa mądrość życia polegać będzie na tym,
by w koniecznych wypadkach ograniczyć swe potrzeby, byle tylko zachować lub powiększyć swą wolność,
a zatem możliwie jak najmniej zajmować się własną osobą, ponieważ zmusza ona nieuchronnie do szukania 
towarzystwa ludzi".

           Schopenhauer przytacza powiedzenie Bernardina de St.Pierre:

- Powstrzymywanie się od pokarmu przynosi ciału zdrowie, powstrzymywanie się od towarzystwa  ludzi - 
spokój duszy.


                                                                              
 A.Schopenhauer - "Aforyzmy o mądrości życia"
Przeplatane
                             Wykres

po linii wzrastającego oporu był zdobywany 
centymetr po centymetrze rosła wyobraźnia
w punkcie przesilenia - załamanie  
jak sinusoida w opadającej fali 
rzędne oporu zaczęły zmierzać do zera  
tylko argument czasowy w poziomie drążył sens
gdy opór zanikł - czas się zatrzymał 



                    Wiktor Mazurkiewicz 
                   Gdy niebiosa nie zstępują

to wiązka stała nierozszczepialna - mawiał fizyk wielkich energii 
to model wyjątkowo trendy - twierdził znawca krajobrazu 
na sopockiej plaży rozpływali się w błękitnych migdałach
na Giewoncie chłonęli zieleń szarą we mgle 
tylko ten krzyż

dziś przestała się śmiać
znów bezsens przykrył wszystko 
strugi pozrywanych myśli 
- najlepiej rozerwać się byle jak 

"proście, a będzie wam dane" -  w to nie wierzy  
choć nieustanne modlitwy pną się z różnych źródeł
- tu nie wyrosną
świat ciężarem na głowie przyparł milczenie do ust
i nic nie zwiastuje zstąpienia niebios 

w goryczy - już nigdy
co cenniejsze odda
do utylizacji



                             Wiktor Mazurkiewicz
              Panna roztropna 

stała na korytarzu 
ulubiony profesor 
zamyślony kierował się do damskiej toalety
-  panie profesorze to jest dla pań
- a czyż ja nie jestem dla pań? - uśmiech 
czereśniowy sen 
była w nim długo

dopiero po studiach otworzyły się oczy 
sympozja audyty pędzący kierat
konta napęczniałe i ciągle głodne
instrumenty w oczekiwaniu 
na niebieskie preludium

pierwsza nie zrobi najmniejszego kroku
w goglach szuka oznak uskrzydlenia
myśli i marzy 
może się domarzy ale czy domyśli 
- syndrom sprzed lat wciąż wiruje
 



                                   Wiktor Mazurkiewicz
 Wieżowiec

mieszkalny
dziewiętnaście kondygnacji
przeróżne kondycje wieczorem
zaczyna się palić
słowami instynktami
w złożonych konfiguracjach

wygasza go sen
jeden punkcik nie zgaśnie
dziś ani jutro 
gaśnie w świetle dziennym
choć wciąż się pali
najjaśniej nocą



Wiktor Mazurkiewicz
Znormalizowany 

pojemnik osiedlowy
ogrodzony smrodem
człek zniżony przy nim
monotonia brudu

kiedyś życie urabiał 
dziś grzebie w zużyciu  
spróbuj zajrzeć
do wnętrza
to cię zamuruje 
 



Wiktor Mazurkiewicz