autor wierszy:
Wiktor Mazurkiewicz

autor obrazów:
Ryszard Tomczyk
  
                   w niewielu słowach


                                 
 "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga,                     
                                            zaplanuj sobie życie" 


        
  wysoczyzna rawska - północ z piątku na sobotę
        rozbłysk nowej gwiazdy z rozpiską na całe życie 

        zamieszanie przemieszczanie zawierzenie 
        nadmorskiemu klimatowi - sprzyja silny wiatr
        prawdziwym żeglarzom zawsze zazdrości  

                                         * 
   
        za ładne czytanie w trzeciej b -
 ptasie miasteczko        
        wkrótce kalendarzyk w nim pierwsze kropeczki 
        tajemne wędrówki wśród kwiecia kasztanowców 
        ryby z otchłani smakowane w podręcznikach
        robactwo uczuć
        zaczęło wylęgać się na dobre

        zwycięstwo 
        dyplom matki karmicielki
        sakramentalne - tak
        matczyne nadanie - Adam

        po wielu latach na ojomowskim łóżku
        gdy po wybudzeniu zapytano - jak się pani nazywa
        półprzytomna odpowiedziała:
          -  Bożenka kochana



      
  2008.11.07
            
plan jazdy



rozpisano na wiele kierunków ze znawstwem  
trendów możliwości upodobań

uwzględniono wędrówki okrężne i wprost
odchylone od linii horyzontu 

jazdy grupowe nawet z przesiadkami   
bez względu na kolor smak i lewitację 

knieje dziewicze pejzaże uroczyska 
trudne odcinki jazdy we mgle 

szmer trzepoczących listków motyli
- tylko tego nie dało się zapisać 

w objaśnieniach uwaga: 
wolno jedziesz - możesz szybciej dojść



 2008.08.07
     tam nie było burzowych chmur 


jak okiem rzucił 
łany biodrami kołyszące
koniki polne w cynicznym bzykaniu  
tylko byt jednostajny z nadziei sobie  kpi 

obcy
z głowami we śnie jeszcze
spod uniesionego skrzydła
 Double Concerto
na pytanie - czy nie sądzi pani że to cudowne -
 uśmiech jasny
dzień nie pachniał uwerturą  

pionowa struga błysku  
stopiła

Double Concerto 
grzmiało w tle



2008.09.24
     
    
       pociąg widmo


wyobraźnię kładzie na łopatki 
kładą się łopatki z wyobraźnią
przeciąga oczekiwania 
ponad górną poprzeczką
czasem muśnie wybuchem
jak granat lekko kwaśny
gasi pragnienie  

gdy kieszeń wywróci na drugą stronę 
chłodny powiew
rzuci pociąg w rozhuśtany bieg
każe wracać pieszo 




2008.04.30

        
  w samo południe
                  
                                
  Elżbiecie


dorastała wśród braci
wesołej beztroski swojej  
i troski nie skąpiła  
szczebiotliwa słodycz  

wyrosła
poza wyniosła 
promienny uśmiech
dwunastu słoneczników
nie w wazonie - w sobie 

nieubłagane wskazówki  

chłodny front obłoki pomieszał 
kolejne odsłony już w pochmurnych dniach  
rozjaśnianych jedynie radosną barwą fletu

nie wiadomo skąd i dlaczego
właśnie tu - 
samotność
we dwoje
 - poruszają się po omacku

brak słońca
choć cały czas świeci słoneczko



2008.08.28
         
            rafinada


co mi tam płaskowyż Grasse
jaśmin tuberoza 
centifolia 
wzniesienia lancome givenchy 
wyżyny guerlain patou

jest gładkość jedwabiu urodzajnych wzgórz
kusząca smuga narkotyku dolin
muśnięcie skrzydeł bóstw lunarnych
kojący tembr pulsujących traw
 
w tych komponentach nie jeden się gubi
nie jeden całkiem zawiódł  
tylko alchemik wyczaruje
bezwstydną nutę nieba




 2008.09.08
                 
                    
   grazioso


gdy pierwsze krople zaczynają mówić
wąska ścieżyna rozchyla się na oścież  
wachlarz wątków
jednodniowej jętki 

struny grające do samego nieba    
lekki szum kaskady w tarasowym ogrodzie
zmieszana woń
i czas co nie chce płynąć
(nuty głębi uwalniają się najwolniej)

dopiero 
dźwięki
wydawane przez kilka piszczałek
uruchamianych jednym klawiszem
- to muzyka pełnych strumieni

gdy ostatnie krople milkną
kwiatostan się zamyka  
w ukojeniu
maciejka nocą znów oczaruje 
jak rozmyślne wrzeciono




 
2008.07.20

                  w ogrodzie


zobaczyli
niezwykłe czarodziejstwo 
przeklęte piękno o bolesnym stalowym spojrzeniu
wielką niewiadomą tamtego brzegu
roześmiany ogień który unicestwia
gotowy na wszystkie rodzaje inności

tylko 
Kąpiąca się kobieta jest czysta i niewinna
nieosiągalny kwiat we wszystkich odcieniach pasteli

po taki chcieli sięgnąć
niebiosa rzuciły koło ratunkowe
lentyszek przestał różnić się od dębu

zwrócili się następnie  przeciw obu starcom
ponieważ Daniel wykazał
na podstawie ich własnych słów
nieprawdziwość oskarżenia
*

gdy testosteron zaplącze się w nieprawość  
- trzeba stracić głowę




* księga Daniela 13,61


2008.10.19
             instynkt


pierwszy był głos
niepoukładane słowa  
zasychały z gorąca w słuchawce
początek wiosny 
uśmiech ledwie słyszalny 
rumienił się to bladł
zawieszał jak ważka

prysznice poranne
orzeźwione widoki
zamazywały niecną wyobraźnię
gęste włosy biegały 
w niecierpliwych palcach 
kot czasami psocił

za horyzontem cegiełki
w posadach rósł gmach
teraz taniec zbyteczny 

suka spod trzynastki nie szczeka
nie ma cieczki
i też ciągnie




2008.04.02
              stary szczur


wszystkie wyścigi wygrywał  
na nosie wiernej bierności 
kręte kanały zawsze oświetlone 
świecznikami chlebowe wawrzyny

za wysokim parkanem babki lukrowane
białe kruki sfrunęły lewymi drogami     
kolekcjoner

nie gardził niczym   
król daniną tego padołu

karmy na drogę ostatnią
- nie przyjął   




2008.03.12 
    
     to ma tematyczny wątek 


u wagi na języczku
takie skojarzenia

górka rozrządowa
wagonik waginki
niewidzialna ręka
pcha go w dół

Geni talia dobra gdy osy
a co gdy hazardem się para
slang naukowy hańbi
wstydem wenotwórcze źródło 

futerał siecznej broni prawdy
bliższy miąższ frutti di mare 
powiedzą ci - puszka z rosą na obrzeżach -
eufemizm zbyt układny 

a może ludolfina 
bezcenna bo stała pi
zda się być właściwa
stanowi o stosunku



2008.01.16
      
                  
 pierwiastek męski


powicie wrzuciło do tygla subtelnych   
w pierwszym dniu trzeciego pod numerem dziewięć
twórcze te liczby - cały czas okrakiem 
parami nie zatańczą nigdy 

ze szkoły nie wracał bezmyślnie
wzdłuż płotu odliczał sztachety 
szlaban zamknięty towarowy się wlókł  
nieparzysty parowóz dodawał  

tak szedł ku przeznaczeniu   
lewą stroną drogi 
życie ze wszech stron przejrzał
na oczy rzuciły się fakty 
liczba głosujących sędziów musi być nieparzysta
gdy nie - wyłącza się najmłodszego

nie było rady - stanęła przy nim do pary 
rzuciła na całość żywiołu
sieć utkaną z siebie

stracił nadzieję
że skarpetki zaczną sprzedawać na sztuki




2008.03.26
  
" ...nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów"  


wędrówki po bezdrożach 
wypatrywanie drogowskazu
niemalże ogłupia
wysokie c konika polnego
na rozżarzonym źdźble 

zaparty wioślarz  
złotonośnych wód 
wie 
nie jest ptakiem  




2008.04.19

pośrednik ustanowiony



dla mnie 
już zbyteczny
sam rozmawiam

czy zbawiennie
okaże się 
po wyparowaniu




2008.04.07
Umieszczono w witrynie
2 listopada 2008

zaktualizowano 24 lipca 2009
         Gdy przyszłość zanika


od samego początku
jak figury przystające, zapatrzeni
długo, nawet bardzo długo
- z donośnymi następstwami.
 
jeszcze dłużej patrzyli w tym samym kierunku
- czerwonego niepokoju,
spokojnej zieleni.

ale wrócili,
do oczu,
tylko do oczu tym bardziej,
że kierunek ustawił się już na stałe
- w linii pionu.





2009.06.13
Wiersze dla mojej Bożusieńki